Aktualności
Guziki z muszli w Pałacu

Niezwykła wystawa zawitała do Muzeum Pałacowego Trzebiatowskiego Ośrodka Kultury. Do końca wakacji można podziwiać ekspozycję ,,Sochocińskie guziki – ślad dawnej tradycji” wypożyczoną dzięki uprzejmości Sochocińskiego Ośrodka Kultury. A guziki to niezwykłe, bowiem wytwarzane z… muszli małży morskich, krajowych i masy perłowej. Warto więc zajrzeć do Pałacu nad Młynówką i prześledzić historię sochocińskiego guzikarstwa i cały proces produkcji guzików, których setki znajdziemy na wystawie.
Sochocin to niezwykle malownicza i interesująca miejscowość w województwie mazowieckim, położona w powiecie płońskim. W 1385 r. otrzymuje prawa miejskie, które jednak traci w 1869 r. w ramach represji za udział mieszkańców miasta i okolic w powstaniu styczniowym. Trudna sytuacja ekonomiczna mieszkańców Sochocina w II p. XIX w. spowodowała, że zaczęto szukać nowych źródeł dochodu. W tym czasie na masową skalę zaczęło się rozwijać włókiennictwo, a co za tym idzie wzrósł popyt na guziki. Produkowano je już od XVIII w. Muszle służące do ich wyrobu sprowadzano z basenu Morza Czerwonego i Oceanu Indyjskiego. Niektóre z nich ważyły nawet 3 kg. W czasie II wojny światowej guzikarstwo w Sochocinie zanikło. Po zakończeniu wojny zaczęto wykorzystywać resztki z przedwojennego surowca usypywanego w wielkie hałdy, a później korzystać z muszli krajowych poławianych w wodach Wisły, Bugu i Narwii. Do produkcji guzików służyły m.in. borownia, tokarka, dziurkarka i bęben. Gotowe guziki liczono w specjalnych matrycach – liczydłach i następnie naszywano na tekturki i pakowano. W jednej paczce mieściło się sześć tekturek, czyli 144 guziki. Z wierzchu zawsze najpiękniejsze. Sprzedawano je na targach, bazarach, ale również w znanych domach towarowych, wysyłano także na eksport, do Petersburga, Anglii, Kazachstanu i na Syberię. Z czasem konkurencją dla guzików z muszli stały się produkty wytwarzane z masy sztucznej. Mniejsze koszta, szybsza produkcja i dostawa. W Sochocinie pamiętają jednak o dawnym, niezwykłym rzemiośle, czego dowodem jest wystawa krążąca po Polsce od kilku lat. Towarzyszy jej również film promocyjno – edukacyjny oraz katalog. Tym razem zawitała do Trzebiatowa, koniecznie trzeba ją więc zobaczyć.
Piotr Żak